Kiedy myślimy o smogu, przed oczami zazwyczaj pojawiają się duże miasta, intensywny ruch uliczny i gęsta zabudowa. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że problem nie kończy się na metropoliach. Smog potrafi być wyjątkowo dotkliwy również w małych miejscowościach, nawet tych położonych w otoczeniu lasów i przyrody, gdzie intuicyjnie oczekiwalibyśmy czystego powietrza.
Na przykład, w jednej z miejscowości położonych w rejonie Borów Tucholskich, jesienną porą, lokalny czujnik zarejestrował alarmujące wartości. Dlaczego akurat tam? Skąd się bierze takie zanieczyszczenie powietrza, właśnie w takich miejscach?
Niebezpieczne pyły w małych miejscowościach – skąd się biorą?
Pyły zawieszone (PM) to mikroskopijne cząstki unoszące się w powietrzu. Najczęściej mówi się o PM10, PM2.5 i PM1 – im mniejsze, tym groźniejsze, bo łatwiej przenikają do płuc, a nawet do krwiobiegu. Dla porównania: ludzki włos ma ok. 70 mikrometrów, a PM2.5 jest niemal trzydzieści razy mniejszy. Skąd się biorą? Najczęściej z niecałkowitego spalania paliw stałych. Gdy w piecu jest za mało tlenu albo paliwo spala się w zbyt niskiej temperaturze, powstaje mieszanina drobnych cząstek popiołu, sadzy i związków chemicznych. To właśnie one tworzą pyły, które unoszą się nad okolicą.
Wracając do wspomnianej wcześniej miejscowości – 24 listopada zanotowano tam 178 µg/m³ PM10, 120 µg/m³ PM2.5, 55 µg/m³ PM1 (źródło: aplikacja Airly). Są to poziomy przekraczające normy dobowe nawet kilkukrotnie. Dla porównania — dopuszczalna norma dobowa PM10 to 50 µg/m³. A przecież w tej miejscowości nie ma przemysłu, ruch samochodowy jest niewielki, a zieleń powinna działać jak naturalny filtr powietrza. Problem jednak leży gdzie indziej: w tzw. niskiej emisji i dymie powstającym w wyniku spalania paliw stałych w starych kotłach (Tzw. niska emisja nie oznacza małej emisji. To zanieczyszczenia z niskich kominów – domów, warsztatów, małych kotłowni – które są najbliżej ludzi.)
To właśnie te domowe źródła ogrzewania odpowiadają za zdecydowaną większość jesienno-zimowych zanieczyszczeń. Oczywiście znaleźliśmy podobne przykłady zarówno w centralnej, jak i południowej Polsce. W niektórych miejscach stężenia pyłów były dramatycznie wysokie.
Co oznaczają wysokie stężenia PM dla zdrowia?
Pyły PM10 są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia. Mogą drażnić drogi oddechowe, wywoływać kaszel, nasilać astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, a mniejsze frakcje PM2.5 i PM1 zwiększają ryzyko stanów zapalnych, chorób serca, zawałów i udarów. Długotrwałe narażenie się na wdychanie tych pyłów wiąże się też z wyższą zachorowalnością na niektóre nowotwory. Najbardziej narażone są dzieci, seniorzy, kobiety w ciąży oraz osoby z chorobami sercowo-naczyniowymi.
Co można zrobić, by realnie zmniejszyć smog?
Jednym z najskuteczniejszych działań jest zmiana źródła ciepła. Dużo gospodarstw domowych wybrało propan — czyste paliwo gazowe, które spala się całkowicie, nie wytwarzając pyłów PM. Propan nie powoduje smogu. Nie generuje sadzy, popiołu ani toksycznych zanieczyszczeń. Tam, gdzie gospodarstwa domowe i firmy ogrzewają płynnym propanem, problem smogu praktycznie nie istnieje.
Walka ze smogiem nie wymaga cudów, tylko zmiany przyzwyczajeń i źródeł ciepła. Propan nie oczyści powietrza sam z siebie, ale eliminuje to, co w wielu miejscowościach jest największym problemem — pyły z domowych kominów. To paliwo, które spala się czysto, bez dymu i bez frakcji PM, dlatego realnie zmniejsza obciążenie powietrza, którym oddychamy — mówi Piotr Nowak, specjalista ds. BHP i ochrony środowiska w BAŁTYKGAZ. — Każda taka zmiana to krok w dobrą stronę. Smog nie zniknie od razu, ale od czegoś trzeba zacząć — najlepiej od decyzji, które możemy podjąć we własnym domu.
Więcej na ten temat w materiale z cyklu „PROPAN kontra SMOG” na stronie https://baltykgaz.pl/sezon-grzewczy-wraca-problem-pylow-w-powietrzu/
Autor: Zespół BAŁTYKGAZ