Wraz z początkiem sezonu grzewczego jakość powietrza w Polsce gwałtownie się pogarsza. To zjawisko powtarza się co roku – widać je w pomiarach i czuć w powietrzu, którego ciężar staje się wręcz widoczny dla oka. Głównym winowajcą nie są wcale samochody czy przemysł. Najwięcej tzw. pyłów zawieszonych powstaje ze spalania węgla, drewna, pelletu czy biomasy w domowych piecach. To jedno z najpoważniejszych zagrożeń środowiskowych i zdrowotnych naszych czasów.
Czym są pyły PM?
Pyły zawieszone, oznaczane jako PM (ang. Particulate Matter), to mikroskopijne cząstki stałe i ciekłe unoszące się w powietrzu. W zależności od średnicy rozróżnia się PM10, PM2.5 i PM1. Dla zobrazowania skali – przeciętna średnica ludzkiego włosa to ok. 70 mikrometrów, a więc np. cząstki PM2.5 są prawie trzydzieści razy mniejsze. Ich niewielki rozmiar sprawia, że mogą przenikać głęboko do dróg oddechowych, a nawet do krwiobiegu.
W większości przypadków pyły są efektem niecałkowitego spalania paliw. Kiedy w piecu brakuje tlenu lub temperatura spalania jest zbyt niska, węgiel czy drewno nie spalają się w pełni, tworząc drobne cząstki popiołu, sadzy i organicznych związków chemicznych. W rezultacie powstaje mieszanka pyłów, które wylatują z komina i unoszą się w powietrzu. Najwięcej zanieczyszczeń tego typu pochodzi z tzw. niskiej emisji – czyli z domowych pieców i kotłowni, a nie z wysokich przemysłowych kominów.
Zanieczyszczone powietrze zagraża zdrowiu
Pyły zawieszone to nie tylko problem estetyczny czy zapachowy. Mają one bezpośredni wpływ na zdrowie. Cząstki PM10 osadzają się w górnych drogach oddechowych, PM2.5 docierają do pęcherzyków płucnych, a PM1 mogą przenikać do krwi i wraz z nią do serca, mózgu i innych narządów. Szczególnie groźne są te najmniejsze cząstki – ich rozmiar sprawia, że organizm nie potrafi ich skutecznie filtrować. Drobiny te mogą przenosić metale ciężkie i związki organiczne o działaniu toksycznym, powodują stany zapalne, zaburzenia układu krążenia i choroby płuc, a długofalowo zwiększają ryzyko nowotworów. Są niebezpieczne dla dzieci, osób starszych i kobiet w ciąży – u dzieci wpływają m.in. na rozwój układu nerwowego i pojemność płuc.
Propan kontra smog
Według danych KOBiZE (Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami), zawartych w raporcie „Krajowy bilans emisji zanieczyszczeń 2024 – Raport syntetyczny” (za lata 1990–2022), sektor 1A4 – „Inne sektory”, obejmujący gospodarstwa domowe, instytucje, handel, usługi, rolnictwo i leśnictwo, odpowiada za:
- 84,6% emisji pyłów PM2.5
- 67,6% emisji pyłów PM10
- 53% emisji całkowitego pyłu zawieszonego TSP
Smog nie pojawia się znikąd. To nie jest zjawisko pogodowe, tylko zanieczyszczenia pochodzące z kominów domów, warsztatów, szklarni czy zakładów usługowych – mówi Piotr Nowak specjalista ds. BHP i ochrony środowiska w BAŁTYKGAZ – Wystarczy spojrzeć czym palimy w piecach, bo od tego tak naprawdę zależy jakość powietrza, którym oddychamy.
Nie wszystkie źródła ciepła są takie same. Spalaniu węgla, drewna czy pelletu towarzyszy emisja dużej ilości pyłów zawieszonych. Na tym tle najlepiej wypada propan, którego spalanie jest pod tym względem całkowite czyste. Nie ma dymu, sadzy ani popiołu. Dlatego ogrzewanie propanem nie przyczynia się do powstawania smogu. To rozwiązanie czyste, wydajne i zgodne z kierunkiem, w jakim zmierza współczesna energetyka – w stronę ograniczenia emisji i poprawy jakości życia.
Dla wielu gospodarstw domowych, rolnych, czy firm, przejście na ogrzewanie propanowe to realny sposób na poprawę jakości powietrza w najbliższym otoczeniu. Zamiast dymu unoszącego się z kominów, w powietrzu zostaje para wodna. To różnica nie tylko widoczna w danych z pomiarów Airly czy GIOŚ (Główny Inspektorat Ochrony Środowiska), ale także odczuwalna przy każdym oddechu.
Zobacz też:
Autor: Zespół BAŁTYKGAZ